czwartek, 12 maja 2016

Sex bomba, moje ulubione pomadki.

Dzisiejszy wpis dla tych, które uwielbiają, a wręcz kochają malować usta. 
Marilyn Monroe i Coco Chanel nie pokazywały się bez niej na salonach. Dzisiaj to ikony stylu, wyczucia i kobiecości. Malilyn Monroe pewna swojej urody i wdzięku stała się ikoną seksapilu i marzeniem większości mężczyzn. Dlaczego my nie mamy brać od nich przykładu?



 
Dziś 60 proc. pań deklaruje, że nigdy nie wyszłoby z domu bez pomalowanych ust. Tych deklaracji nie widać na polskiej ulicy. Zaobserwowałam, że na 100 kobiet, które spotkam to może 10 ma bardziej intensywny kolor pomadki. Dlaczego? Obawiamy się negatywnych komentarzy? Przecież to my mamy się dobrze czuć. Być Sex Bombą. Przecież wystarczy ubrać jeansy, biały top no i pomalować usta (dodałabym jeszcze rzęsy tuszem). 

 
Moim wielkim odkryciem są pomadki matowe, pierwsze które miałam były to Golden Rose, świetne, trwałe i nigdy ich nie zostawię. Niedawno zakupiłam wręcz neonowe pomadki matowe Revolution cudowne kolory.

 Matowe pomadki w wersji kredki, łatwiej można obrysować kontur ust, jestem bardzo zadowolona.



A wy lubicie malować usta? Czujecie się wtedy jak Sex Bomba? Ja uwielbiam, gdy ludzie zerkają na mnie zboku i wtedy zastanawiam się kiedy one wymalują usta ;-) Czy przekonałam je do tego?

2 komentarze:

  1. ja uwielbiam aqua z bourjois, wypróbuj ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  2. Wprost uwielbiam pomadki :) Z Wibo i MR też mam kilka :)

    OdpowiedzUsuń